Proverbs.../ Przysłowia...

 

Polish  proverbs..

 

 

Przysłowia polskie..

 

 

 

 

 

 


Baba w progi, cisza w nogi.
Baba z wozu - koniom lżej.
Bez pracy nie ma kołaczy.
Biednemu zawsze wiatr w oczy.
Bogatemu diabeł dzieci kołysze.
Broda mędrcem nie czyni.
Chłop strzela, Pan Bóg kule nosi.
Cicha woda brzegi rwie.
Co nagle, to po diable.
Co się odwlecze, to nie uciecze.
Co za dużo, to niezdrowo.
Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Czym chata bogata, tym rada.
Czym skorupka za młodu nasiąknie,
tym na starość trąci.
Darowanemu koniowi nie zaglądaj w zęby.
Diabeł nie śpi.

 

Ile kto ma cierpliwości, tyle mądrości.
Im dalej w las, tym więcej drzew.
I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu.
Jaka praca taka płaca.
Jaka matka taka córka.
Jak cię widzą, tak cię piszą.
Jaki pan taki kram.
Jaki ojciec taki syn.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Jak ty komu, tak on tobie.
Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.
Każda sroczka swój ogonek chwali.
Każdy swój krzyż dźwiga.
Każdy jest kowalem swojego losu.
Każdy kij ma dwa końce.

 

Lepiej późno niż wcale.
Lepszy grosz na ziemi w potrzebie, niźli sto dukatów w niebie.
Lepszy rydz niż nic.
Lepszy własny grosz niźli cudzy trzos.
Lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu.
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
Mądry Polak po szkodzie.
Miłe złego początki, lecz koniec żałosny.
Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą.
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Na bezrybiu i rak ryba.
Na dwoje babka wróżyła.
Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok.
Na pochyłe drzewo każda koza skacze.
Natura ciągnie wilka do lasu.
Nie chwal dnia przed zachodem słońca.

 Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.
Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
Nowy Rok pogodny, zbiór będzie dorodny.
Obiecanki cacanki, a głupiemu radość.
Od przybytku głowa nie boli.
Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.
Pańskie oko konia tuczy.
Pieczone gołąbki nie lecą same do gąbki.
Po deszczu pogoda, a po kłótni zgoda.
Pod latarnią najciemniej.
Pokorne cielę dwie matki ssie.
Pośpiech jest złym doradcą.
Potrzeba matką wynalazków.
Praca z ochotą przerabia słomę w złoto.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Słowo się rzekło, kobyła u płotu.

 

Dobrego i karczma nie zepsuje, a złego i kościół nie naprawi.
Dobrymi chęciami piekło wybrukowano.
Dobry żart tynfa wart.
Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie.
Dwa razy daje, kto prędko daje.
Fortuna kołem się toczy.
Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu.
Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.
Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
Gdzie kucharek sześć, tam nie co jeść.
Gdy kota nie ma, myszy harcują.
Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
Gość w dom - Bóg w dom.
Grosz do grosza, a będzie kokosza.
Idzie luty, podkuj buty.

 

 Kiedy w styczniu lato, w lecie zimno za to.
Kiedy wlazłeś między wrony, musisz krakać jak i one.
Kradzione nie tuczy.
Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.
Kruk krukowi oka nie wykole.
Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera.
Kto latem pracuje, zimą głodu nie czuje.
Kto ma sumienie w duszy, ten cudzego nie ruszy.
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.
Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.
Kto się czubi, ten się lubi.
Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.
Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.
Kto pierwszy, ten lepszy.
Kuj żelazo póki gorące.

 

Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Nie igraj z ogniem.
Nie kupuj kota w worku.
Nie ma dymu bez ognia.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Nie mów hop, póki nie przeskoczysz.
Nie święci garnki lepią.
Nie od razu Kraków zbudowano.
Nie wszystko złoto, co się świeci.
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
Nie kładź palca między drzwi.
Nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Nie szata zdobi człowieka.
Nie wsadzaj nosa do cudzego trzosa.
Nie wszystkim jednakowo słońce świeci.
Nie wywołuj wilka z lasu.

Stara miłość nie rdzewieje.
Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Szewc bez butów chodzi.
Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Uderz w stół, a nożyce się odezwą.
W cudzym oku źdźbło, a w swoim belki nie widzi.
Wiedzą sąsiedzi jak kto siedzi.
W listopadzie goło w sadzie.
W marcu jak w garncu.
W starym piecu diabeł pali.
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy.
W zdrowym ciele zdrowy duch.
Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka.
Złego diabli nie wezmą.
Złej tanecznicy i rąbek u spódnicy przeszkadza.
Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała.

 

 

©2004 The Polish School of  Sydney Incorporated