Polish carols and Christmas customs.
Ta część witryny będzie stałą ekspozycją polskich kolęd i obyczajów Bożonarodzeniowych. Miejsce aby posłuchać lub nauczyć się słów polskich kolęd lub poczytać o pięknych obyczajach Bożego Narodzenia w różnych regionach Polski.
Jak zawsze będziemy wdzięczni za nowe materiały... podziel się z nami.
tą i wiele innych kartek znajdziesz na http://kartki.interia.pl skąd mamy kilka świątecznych obrazków.
... ta część naszej kultury, dziwny świat dawnych obyczajów i języka nie może być już samodzielnie poznawany i interpretowany przez nasze dzieci... Niech ten fragment witryny będzie raczej pomocny rodzicom i nauczycielom dla przypomnienia sobie i opowiedzenia jak to dawniej bywało.
zdjęcie: www.gazeta.pl
Kto przynosi prezenty?

Na Mazowszu prezenty przynosi Święty Mikołaj, w Wielkopolsce - Gwiazdor, a w Małopolsce - Aniołek.
Prezenty na Gwiazdkę dostaje się wszędzie, ale nie zawsze przynosi je Święty Mikołaj. W Małopolsce zastępuje go Aniołek, a w Wielkopolsce - Gwiazdor.
- Mikołaj to tradycja holenderska - wyjaśnia Witold Przewoźny, etnograf z poznańskiego Muzeum Etnograficznego. W Holandii Św. Mikołaj nie wygląda jak dobroduszny grubas w czerwonym wdzianku. Nadal występuje w stroju biskupa, przyjeżdża na koniu i z orszakiem, rozsypując specjalne pierniczki.
Niebiański pośrednik
Podobnie ubrany jest dostarczyciel prezentów w Małopolsce. - Św. Mikołaj i Aniołek przyszli do Galicji z Austrii wraz z urzędnikami i żołnierzami, na przełomie XVIII i XIX wieku - opowiada Anna Kozieł z Muzeum Etnograficznego w Krakowie. - U nas Święty Mikołaj nadal jest w stroju biskupa i przynosi prezenty w nocy z 5 na 6 grudnia - mówi Anna Kozieł. Natomiast w Boże Narodzenie prezenty daje Bóg lub Dzieciątko Jezus, korzystając z pośrednictwa Aniołka lub Gwiazdki. Obydwie te eteryczne istoty mają być niewidoczne. Ich obecność objawia się dzwoneczkiem, a chwilę później ukazują się prezenty. - Korzenie tych zwyczajów tkwią jeszcze w czasach pogańskich - wyjaśnia Anna Kozieł.
Na początku XIX wieku Mikołajowi i aniołom towarzyszył Dziad, który nosił worek z prezentami. Ale już w połowie XIX wieku zamienił się w diabła, który wędruje wraz z Mikołajem i aniołem. Jeden karał, drugi nagradzał.
Już nie w baraniej skórze
- W Wielkopolsce mówi się, że prezenty przynosi Gwiazdor lub Gwiazdka - opowiada Witold Przewoźny, etnograf z poznańskiego Muzeum Etnograficznego. - Ale jeśli spytać młodego Wielkopolanina, jak wygląda Gwiazdor, opisałby św. Mikołaja.
Kiedyś na wsiach było inaczej. - Parobkowie zakładali baranią skórę, maskę i coś na głowę. Chodziło o to, żeby nikt ich nie poznał - mówi Witold Przewoźny. Chodząc po chałupach, Gwiazdorzy rozdawali orzechy i słodycze.
Gwiazdor wielkopolski jest starszy nawet od św. Mikołaja z Galicji: - Myślę, że postać Gwiazdora wywodzi się z grup kolędniczych, które pojawiały się już w średniowieczu. Niegdyś była jeszcze jedna postać przynosząca podarunki: Wiliorz albo Wigiliarz. Z tego, co wiemy, nosił czapkę trochę podobną do wojskowej, bardzo bogato ustrojoną - mówi Witold Przewoźny.
Magdalena Powała; www.gazeta.pl
Choinka u powały

Wigilia Bożego Narodzenia zapowiada i otwiera nowy czas. Nie można więc przeoczyć niczego co sprawi, że nadchodzący rok będzie pomyślny, zdrowy i syty.
W górach wiele dawnych wigilijnych zwyczajów przetrwało do tej pory.
Nie wolno prowokować losu nieodpowiednim zachowaniem, bo "jaka wigilia - taki cały rok". Nie wolno kłócić się, kląć i płakać, a trzeba raźno brać się do robót gospodarskich i domowych. Dzieci nie mogą broić, "bo jakby dostały baty to będą bite przez cały rok". Nie wolno niczego pożyczać "bo cały rok będzie się chodzić na pożyczki". Do dziś wierzy się, że jak "we wilie pierwsza do chałupy przyjdzie baba to bardzo źle - dobrze żeby przyszedł młody chłop."
Gospodarze rozpoczynają dzień od jazdy do lasu po jedlinę.

Dawniej dom przystrajano podłaźnikami - gałązkami jodły wieszanymi pod obrazami oraz nad oknami i drzwiami w izbie, stajni, owczarni. Szczęśliwie zwyczaj ich zakładania przetrwał - robi to sam gazda w paradnym stroju góralskim.
Choinki zaczęły się pojawiać w góralskich domach dopiero na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych; wieszało się je u powały w rogu czarnej izby nad stołem i ozdabiało okrągłymi opłatkami, łańcuchami z kolorowego papieru, jabłkami, cukierkami i ciasteczkami. Później dopiero zaczęto stroić je w świeczki i fabryczne świecidełka.
W kącie pod drzewkiem stawiało się snopek owsa, pod obrus na stole utykało wiązkę siana, na stole zaś musiała się znaleźć miseczka z miodem i umaczanym w nim opłatkiem. W wielu góralskich domach robi się tak do dziś...

W Brzegach i w Małym Cichym przetrwał też obyczaj zapraszania do stołu wigilijnego dzikich zwierząt. Gazda wychodzi na ganek i woła: "wilku! wilku! pódź na obiod! A jak nie pudzies, to zebych cie cały rok nie widzioł".
Wieczerza wigilijna bywa skromna - ani dawniej, ani dziś nie je się chleba. Zastępują go "moskole", placki, zagniecione z gotowanych tłuczonych ziemniaków i mąki owsianej, pieczone na blasze.
Idąc na pasterkę trzeba patrzeć jaka jest pogoda - dobra wróży pełne, zła puste stodoły.
Zaraz po pasterce rozpoczynają się tradycyjne podłazy - czyli odwiedzanie cudzych domów.
I na tych przeciągających się czasem do rana podłazach kończy się góralska wigilia.
Przepis na moskole
Kilogram ziemniaków ugotować, ugotowane rozgnieść i wymieszać z 1/4 szklanki mąki owsianej. Ugniatać tak jak ciasto na kopytka (ale bez jajka). Uformować placki, obtoczyć je w mące i piec na rozgrzanej blasze lub patelni.
wg: Elżbieta Matuszewska www.gazeta.pl
W Zalipiu, malowanej wiosce
Za zgodą autorów z gazety: www.gazeta.pl
Tekst i stylizacje: Aleksander Lesiak ,Elżbieta Matuszewska, Małgorzata Szczepańska
Zdjęcia : Arkadiusz Scichocki (Zalipie), Bruno Fidrych (Kurpie).
Zobacz: http://free.art.pl/aleksander.lesiak
Niektóre zwyczaje poszły już w zapomnienie, inne - tak jak kulinarne przepisy odtwarzane z pamięci przez Zalipianki niczym pacierz, trwają niezmienione.
Boże Narodzenie kończy rok, jest czasem odpoczynku, dawniej także względnego dostatku, o który na co dzień było trudno.
W Wigilię sam gospodarz idzie do lasu po drzewko, wybiera wysokie i równo rozrośnięte.
Przed wojną w niektórych domach na drzewkach połyskiwały już bańki i "miejskie" świecidełka, w innych wciąż wieszano podłaźniczki. Obowiązkowym elementem dekoracji był snopek zboża, stawiany w kącie izby i nazywany "pastuchem", lub "pasterzem", od pasterzy nawiedzających stajenkę.
Wigilijny stoł stawał na środku izby, nakryty odświętnym obrusem, a następnie przewiązany słomianymi powrósełkami zaplecionymi ze słomy. Po kolacji dzieci wybiegały z nimi przed dom i obwiązywały nim jabłonie, grusze, śliwy, krzycząc: "Darujcie, nie rąbcie, będę rodziła, proszę za nią, jak za Panią, darujcie!", co miało zagwarantować urodzaj w następnym roku.
Z dawną magią płodności wiąże się też obyczaj, który w wielu domach przetrwał do dziś - pod stołem układa się sporą wiązkę siana (poźniej zjada ją bydło), i rozsypuje na stole ziarno (po wieczerzy daje się je domowemu ptactwu).

Wraz z pierwszą gwiazdką i odmówionym pacierzem rozpoczyna się wigilijna wieczerza. Są życzenia, łamanie się opłatkiem, a na stole obowiązkowe wolne nakrycie dla zbłąkanego wędrowca.
Pierwszy wjeżdża na stół czerwony barszcz na zakwasie, następnie ryba, zazwyczaj śledź, potem drobne mączne paluszki obsypywane makiem, kapusta z grzybami, okraszone cebulą ziemniaki, kasza ze śliwkami i wypieki, bo makowca i drożdżówki zabraknąć na stole nie mogło i nie może!

Czas do północy upływa na opowieściach, przypominaniu rodzinnych historii i śpiewaniu kolęd. Na Pasterkę idą wszyscy, bez względu na wiek. Dawniej drogę oświetlano sobie płonącymi świecami; teraz niestety nikt już sobie nie oświetla drogi w ten sposób...
Pierwszy dzień Świąt służy odpoczynkowi. Je się to co pozostało z Wigilii. Niegdyś źle widziane były wizyty.
Za to w św. Szczepana, czyli w drugi dzień Bożego Narodzenia, już od rana dużo się działo. Zimowe pola pokrywała łuna od palonych "na dobre urodzaje" "pastuchów". Od domu do domu chodzili (i chodzą jeszcze) kolędnicy z "Turoniem", gwiazdą, szopką, przebrani za Heroda, jego marszałka i żołnierzy. Dawniej w ostatnim domu zostawali na dłużej. Przychodziły tam panny na wydaniu, grała kapela z bębnem, basami, i dwojgiem skrzypiec. Kapeli dawało się tak zwane przodki, czyli płaciło "z góry" za 15 lub 30 minut grania. Przy skocznych polkach, oberkach, mazurkach i krakowiakach i beczułce piwa, zabawa trwa do białego rana...
Kasza ze śliwkami
To bardzo prosta potrawa. Potrzeba są kasza gryczana i suszone bądź wędzone śliwki. Śliwki zalewamy wodą. Kaszę dokładnie płuczemy. Na każdą szklankę kaszy dodajemy litr wody. Do gotującej się kaszy dodajemy nie odcedzone śliwki. Wszystko razem gotyjemy jeszcze przez ok. pół godziny. Przyprawiamy na słodko. Dla złagodzenia smaku możemy dodać kompotu śliwkowego.
Aleksander Lesiak; www.gazeta.pl
Kurpiowska zilja
Małgorzata Szczepańska, www.gazeta.pl
Zdjęcia : Arkadiusz Scichocki (Zalipie), Bruno Fidrych (Kurpie).

Dawniej na Wigilię, zwaną na Kurpiach zilją chałupa była świeżo bielona i dekorowana bibułkowymi firaneczkami w oknach oraz naklejanymi na ścianach papierowymi wycinankami - dudkami (ptaszkami), drzewkami, lelujami (geometryczne motywy).

Do dziś, choć skromniej, ozdabia się również tzw. święty kąt: stół dziś częściej półka nakryty specjalnym obrusem przyściennym (haftowanym tylko z jednej strony) na którym ustawia się figurkę Chrystusa Frasobliwego lub krucyfiks, a po jego bokach bibułkowe bukiety.
A żeby usiąść tego dnia gdziekolwiek w izbie, trzeba najpierw spojrzeć na siedzisko, by sprawdzić, czy miejsce na pewno jest wolne. Mogą bowiem siedzieć na nim dusze zmarłych, które w Zilję odwiedzają swoich bliskich i to dla nich właśnie przeznaczone jest dodatkowe nakrycie podczas wieczerzy.
Dziś stół na Kurpiach zastąpił już długą ławę, przy której (do wojny) na stojąco lub na tzw. zydlach spożywano uroczystą wieczerzę, posilając się z wspólnych naczyń.
Choinka staje przy oknie. Ozdobiona jest papierowo-słomkowymi łańcuchami, jabłkami, ciasteczkami i świecami owiniętymi drucikami z czerwonymi kulkami z ciasta solnego.

Wieczerzę rozpoczyna gospodarz, dzieląc się opłatkiem. Tu od wieków obowiązują ścisłe i te same zasady: najpierw przełamuje się z gospodynią, potem z pozostałymi domownikami, na końcu z gośćmi. Kto podzieli się opłatkiem, będzie mógł dzielić się z innymi chlebem przez cały rok.
Na stole musi być nieparzysta liczba potraw, m.in. kartofle, kapusta z grzybami, pierogi, śledzie w saforku i kasza z makiem. Szczególnie duże znaczenie przywiązuje się do potraw z makiem, bo mak symbolizuje zaduszny charakter wieczerzy. Łączy życie na ziemi z życiem po śmierci, a w wigilijny wieczór poprzez wieczerzę łączymy się z tymi, co odeszli, prosząc ich o przychylność.

Wieczerza wigilijna ma podniosły charakter: rozmowy nie mogą być frywolne, najczęściej wspomina się zmarłych, opowiada rodzinne historie, śpiewa kolędy. Nastrój refleksji i zadumy towarzyszy biesiadnikom aż do Pasterki.
Pierwszy dzień Bożego Narodzenia - przynosi radość i nadzieję. Od domu do domu wędrują kolędnicy, śpiewając kolędy i przyśpiewki oraz opowiadając o narodzeniu Chrystusa - wszędzie witani poczęstunkiem.
Śledzie w saforku
ilości według uznania
cebula
śledzie z mleczem
pieprz ziołowy
listek laurowy
ziele angielskie
ocet
Cebulę pokrojoną w talarki zaparzyć wrzątkiem, dodać listek, pieprz, ziele oraz sól i ocet do smaku. Poczekać, aż zalewa ostygnie, dodać przetarty mlecz. Włożyć dzwonka śledzi do zalewy. Uwaga! Woda musi je zakryć. Po pięciu godzinach danie jest gotowe do jedzenia.
Kolędy

Wśród nocnej ciszy..
(click on sign below to play)
Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi:
Wstańcie, pasterze, Bóg się nam rodzi!
Czym prędzej się wybierajcie,
Do Betlejem pośpieszajcie
Przywitać Pana.
Poszli, znaleźli Dzieciątko w żłobie
Z wszystkimi znaki danymi sobie.
Jako Bogu cześć Mu dali,
A witając zawołali
Z wielkiej radości:
Ach, witaj Zbawco z dawna żądany,
Cztery tysiące lat wyglądany
Na Ciebie króle, prorocy
Czekali, a Tyś tej nocy
Nam się objawił.
I my czekamy na Ciebie, Pana,
A skoro przyjdziesz na głos kapłana,
Padniemy na twarz przed Tobą,
Wierząc, żeś jest pod osłoną
Chleba i wina.
Lulajże Jezuniu..
(click on sign below to play)
Lulajże Jezuniu, moja perełko,
Lulajże ulubione me pieścidełko.
Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, matulu, z płaczu utulaj.
Zamknijże znużone płaczem powieczki,
Utulże zemdlone łkaniem usteczki.
Lulajże, Jezuniu...
Lulajże, przyjemna oczom gwiazdeczko,
Lulaj, najśliczniejsze świata słoneczko.
Lulajże, Jezuniu...
My z Tobą, tam w niebie, spocząć pragniemy,
Ciebie, tu na ziemi, kochać będziemy.
Lulajże, Jezuniu...
Gdy się Chrystus rodzi...
(click on sign below to play)
Gdy się Chrystus rodzi i na świat przychodzi,
Ciemna noc w jasności promienistej brodzi;
Aniołowie się radują, pod niebiosy wyśpiewują:
Gloria, gloria, gloria in exelcis Deo.
Mówią do pasterzy, którzy trzód swych strzegli,
Aby do Betlejem czym prędzej pobiegli,
Bo się narodził Zbawiciel, wszego świata Odkupiciel,
Gloria, gloria....
O, niebieskie Duchy i Posłowie nieba,
Powiedzcież wyraźniej, co nam czynić trzeba,
Bo my nic nie pojmujemy, ledwo od strachu żyjemy,
Gloria, gloria....
Idźcie do Betlejem, gdzie Dziecię zrodzone,
W pieluszki powite, w żłobie położone;
Oddajcie mu pokłon Boski, on osłodzi wasze troski.
Gloria, gloria....
Jezus malusieńki
(click on sign below to play)
leży nagusieńki
płacze z zimna, nie dała Mu
Matula sukienki. (bis)
Bo uboga była,
rąbek z głowy zdjęła,
w który Dziecię owinąwszy,
siankiem Je okryła. (bis)
Nie ma kolebeczki,
ani poduszeczki,
we żłobie Mu położyła
siana pod główeczki. (bis)
Dziecina się kwili,
Matusieńka lili,
w nóżki zimno, żłóbek twardy,
stajenka się chyli (bis)
Pokłon oddawajmy,
Bogiem Je wyznajmy,
to Dzieciątko ubożuchne
ludziom ogłaszajmy. (bis)
Dzisiaj w Betlejem,
(click on sign below to play)
dzisiaj w Betlejem
Wesoła nowina
Że Panna czysta, że Panna czysta
Porodziła syna
Chrystus się rodzi, nas oswobodzi
Anieli grają, króle witają
Pasterze śpiewają, bydlęta klękają
Cuda, cuda ogłaszają
Maryja Panna, Maryja Panna
Dzieciątko piastuje
I Józef święty, i Józef święty
On go pielęgnuje
Chociaż w stajence, chociaż w stajence
Panna Syna rodzi
Przecież On wkrótce, przecież On wkrótce
Ludzi oswobodzi

